Wierszyki…ale tylko 2

Siedziałam sobie na podłodzę ,
a zaraz coś mnie poswędziało po nodze .
Nie zwróciłam na to uwagi
i dalej jadłam swoje przysmaki.
Siedziałam tak sobie dichutko jak myszka
gdy nagle usłyszałam jak coś chrupie orzeszka .
A przez to że w domu byłam sama bardzo się bałam .
Szukałam po całym domu ,
ale to coś siedziało gdzieś po kryjomu.
Jak nic już nie słyszałam to do pokoju wracałam .
Usiadłam na fotelu i znów dosłyszałam szmerów wielu.
Usłyszałam też gruchotanie i po podłodze tupanie .
Nagle spod uszka wyskoczyło coś , był ta słodki , grubaśny gość .
Okazało się , że klatka otworzyła się .
I wyszła moja świnka kochana przez którą bardzo długo drżały mi kolana …

 

 

''Mój pies to duży jest! Dobrze się nim opiekuje…no…chyba że w nocy to trochę moimi włosami go kuje.Zawsze jest mały! Chodź coot tam! On w kuchni to jest hipopotam!
Lubię gdy przy mnie jest! Bo on jest pies! Wierny pies!
Ma trzy latka,jest malutki powstrzyma wszystkie smutki''

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*